|
O
książce
Recenzje
Fragmenty
Zdjęcia
Zamówienia
Powrót
do str.gł.
|
Kod
alkoholika
Tytuł wygląda
dziwnie i tajemniczo. Jak symbol nienazwanej jeszcze, obcej planety. I
to po trosze prawda. Alkoholizm jest bowiem dla większości obszarem
nieznanym, a F10.2 to kliniczny kod syndromu uzależnienia alkoholowego.
Autor wydał książkę pod pseudonimem, bo w polskim, zakłamanym,
parafialnym zaścianku mentalnym nie można inaczej. Dziś jest człowiekiem
czynnym zawodowo i od wielu lat nie pije. Kiedyś pił. I o tym „kiedyś”
napisał do bólu szczere, przerażające wspomnienia. Nie przywdziewa
jednak pokutnej szaty męczennika i nie roztkliwia się nad sobą. Książka
jest dowcipna, bo autor ma poczucie humoru. Tacy często są alkoholicy.
Dusze towarzystwa, fanfaroni, pijący z kawaleryjska fantazją aż do
zatracenia. Człowiek sięgnął czeluści delirycznego dna, ale się z tego
dna wydobył. Wcześniej doszedł do stadium picia kasacyjnego, lecz w porę
zawrócił ze ścieżki prowadzącej wielu na cmentarz. Nie moralizuje
jednak, nie poucza, nie ustawia się nad innymi jako ten lepszy, bo już
nie pije. Opowiada o sobie, a przy okazji i o innych. Jego słowa się nie
wahają, upodlenie nazywają upodleniem, cierpienie cierpieniem, a
samowstręt samowstrętem. A że droga na rubieże człowieczeństwa prowadzi
przez pełne wesołych kompanów knajpy, o tym też przeczytacie. Książka
porusza, wzbudza emocje, ale i głębokie refleksje. Daje nadzieję. I tak
właśnie trzeba pisać o ludzkich słabościach i mrocznych zakamarkach
duszy penetrowanej przez demona uzależnienia.
Marek
Koprowski
„Angora” nr 23 (886); Rok XVIII; 10 czerwca 2007r.;
str. 56
|